Projekty transgraniczne realizowane przez Program Polska-Białoruś-Ukraina to nie tylko wskaźniki, budżety, raporty i płatności. Choć to nieodłączne elementy każdego z nich, za każdym kryją się przede wszystkim konkretne idee, wartości i marzenia ludzi je realizujących, a także historie tych, którzy skorzystali na ich realizacji.

Chcemy przybliżyć Państwu niektóre poprzez „Opowieści z projektów” – cykl, w którym pokazujemy ten bardziej ludzki (ale i zwierzęcy – jak np. w odcinku 1. i 13.) wymiar wybranych projektów Programu.

Zapraszamy do lektury!

Bez Wi-Fi, bez kontaktu…

O takich miejscach mówi się „koniec świata”. A może jednak „świata początek”?... Wszystko zależy od punktu widzenia, bo przecież dla wielu tak wiele się tutaj zaczyna…
Zaczęło się w Gorajcu - nowe życie Marcina Piotrowskiego, chłopaka spod Tomaszowa Lubelskiego i jego żony Mariny Sestasvili, Estonki o korzeniach gruzińskich, polskich i rosyjskich. Poznali się na studiach, a potem w maleńkim, liczącym zaledwie 35 mieszkańców Gorajcu, przy polsko-ukraińskiej granicy, wypatrzyli starą szkołę do remontu i zamarzyli, by zmienić ją w pensjonat turystyczny. Wokół hektary łąk i lasów, do najbliższego domostwa kilometr, za to w okna zagląda niezwykłej urody sędziwa sąsiadka – XVI-wieczna drewniana cerkiew.
Również w Gorajcu zaczął się napędzany ich energią festiwal „Folkowisko”- tygiel kultur gromadzący od kilku lat setki gości z wielu krajów: Japonii, Meksyku, Kanady, Chin, Hiszpanii, Włoch Czech, Ukrainy czy Bułgarii, nagrodzony europejskim znakiem jakości EFFE (Europe for Festivals, Festivals for Europe) obok tak prestiżowych

bodyp 

wydarzeń jak Camerimage czy Wratislavia Cantans. Towarzyszą mu warsztaty ginących rzemiosł i spotkania z nieskażoną naturą.

– No i z ludźmi, którzy są tu przyjaźni, niekomercyjnie nastawieni do rzeczywistości i nadal mają dla innych czas.

W ten sposób w Gorajcu zaczyna się nowe życie – „slow life” wielu zaganianych mieszczuchów, którzy szukają tu wytchnienia od wielkomiejskiego pośpiechu, smogu i hałasu, którzy chcą się uwolnić od ciasnego gorsetu wielkich korporacji i równie ciasnych ścian blokowisk. Przyjechawszy do Gorajca nabierają świeżego powietrza w płuca wzdychając z ulgą: – Bez Wi-Fi, bez kontaktu
Zaczęło się więc w tym miejscu marzenie o kolejnych przedsięwzięciach:

– Nie chcemy, aby ludzie przyjeżdżali do nas tylko na koncerty, ale aktywnie uczestniczyli też w warsztatach i rajdach, które odbywają się w okolicy. Podczas pieszych, rowerowych i kajakowych wypraw można poznać florę i faunę tego miejsca i zrozumieć jego fenomen, nie wspominając już o dobrej zabawie

– rozkręca się w rozmowie Marcin Piotrowski.

I zaczęło się od spotkania.

­– Poznaliśmy się w październiku 2017 r. w Rzeszowie na Konferencji Rocznej Programu Polska-Białoruś-Ukraina organizowanej pod hasłem "Cross-border Warm-up"

– wspomina Olga Shvorak, z Wołyńskiego Obwodowego Funduszu Wsparcia Biznesu, a Marcin dorzuca:

 Po prostu zaiskrzyło na części integracyjnej, podczas wspólnej wyprawy autami terenowymi. Zebrała się tam ekipa, która bardziej lubi takie turystyczne klimaty, pogadaliśmy trochę, wymieniliśmy kontakty i potem podczas burzy mózgów oceniliśmy nasze mocne i słabe strony, ustaliliśmy co nam jest potrzebne – wiedzieliśmy, że i my, i oni chcemy razem działać w turystyce.

Partnerzy doszli też do wniosku, że chcą przyciągać turystów przez cały rok. Sam pomysł na tytuł projektu pojawił się trochę przez przypadek, jak zauważa Olga:

– Gdy już wracaliśmy do domu podziwiając piękne krajobrazy Podlasia, nad drogą zabłysnął znak „4 PORY ROKU”. Tak właśnie pojawił się pomysł na stworzenie mikroprojektu, ponieważ na terytorium obwodu wołyńskiego funkcjonują 3 parki narodowe: „Szacki”, „Prypeć-Stochód”, „Puszcza Cumańska”. Region wołyński jest bardzo lesisty, z licznymi jeziorami, rzekami i bagnami, ma niezwykłe walory etnograficzne i historyczno-kulturowe. Może być zwiedzany i badany we wszystkie pory roku!

Swoje pomysły ujęli we wspólny projekt. Aby wciągnąć w swoje działania mieszkańców, po obu stronach granicy ogłoszono konkursy na turystyczne szlaki na 4 pory roku. Spośród wielu oryginalnych zgłoszeń, Marcin i ekipa projektowa gminy Cieszanów wybrali po stronie polskiej szlaki: ornitologiczny, biegowy, grzybiarski i… PGR-owski (dawnych państwowych gospodarstw rolnych).

– Zaskoczył mnie ten pomysł, ale jest moim ulubionym. Nawet zimą do PGR-ów można dojechać i zobaczyć jak niegdyś wyglądało tam życie.

Wzdłuż szlaków staną tablice informacyjne z QR-kodami, wydany zostanie wspólny trójjęzyczny przewodnik turystyczny i broszura oraz powstanie 9 krótkich filmów promocyjnych. Uczestnicy z Ukrainy i Polski wzięli udział w „Mikserze Turystycznym” – spotkaniu służącym wymianie pomysłów i dopracowaniu nowych produktów turystycznych pod okiem ekspertów. Partnerzy przyznają, że w trakcie tej współpracy powstało już wiele kolejnych pomysłów na przyszłość.

Ja zawsze wierzę, że tutaj się świat zaczyna i to stąd się wyrusza po przygodę…

– podsumowuje Marcin.

 

Więcej informacji o projekcie 4_SEASONS można znaleźć tutaj.